Rozważania

Rozważania

pławiący się w złocie słonecznych promieni
bawiąc się na weselu aż do świtu pobudzeni
piszemy na kartkach postrzępionych chwilą
litanię – zapotrzebowanie na niedoczekanie
pełnymi zdaniami opisujemy uczucia
nieodparcie zawiłe w swym pochodzeniu
tak gorące do końca w doprowadzeniu
rozwlekle możemy omawiać nasze zasługi
wykaz jak spis telefonów głuchych jest długi
wysiłki pełzające jak malutkie smugi
biegną po okręgu – dookoła centrum
którym opatrznie z rozmysłem się staję
wszystko dla człowieka NIC Bogu nie oddaję
zapisani na korepetycje z miłości
powtarzamy biczowania ślad krwawy
mówiąc że to dla dobra dusza stać ma się niedobra
malujemy grzechy kredkami pomysłów
paletą tak barwną bo z życia wyblakłą
do poprawki są prace wykonane na kolanie
trzeba je wyklęczeć
czasami z żalem wybeczeć
że zapomniałem o Tobie
Boże – Panie

ks. Andrzej Hładki – Koźla 2019-10-11

kto stworzył świat cały?
Bóg Wszechmogący? – a to problem niebywały
raczej przypadek poskładał klocki
ślepy traf pchnął tu swój ład beztroski

ślepym musi być jednak poszukiwacz odpowiedzi
która podobać się ma manifestom i współczesnej gawiedzi
czym zachwycisz się myśląc o pięknie nie pięknie?
stworzył i uposażył w swoje prawa Ten
Którego z tobą ukrzyżowałem
powołując się na literę prawa i ludzkości cień

przymnóż nam wiary
nie do wiary – przecież mam wszystko!
jestem zadowolony
bez Boga wolny i spełniony!
masz wszystko?
a dokładniej?
masz wybujałe EGO

ucichły liście jesienne przysypane prochem odchodzących
co wołali by wyjść poza ramy
lecz zostały tylko Twoje święte rany
pytaniem o kolejny krok balansując nad pragnieniami
które zderzają się ze sobą obnażonymi płomieniami
mam wiedzę – a czy wiary szczypty ziarno?
wiem czym jest dzień narodzin
a jaka będzie noc planów na darmo?


ks. Andrzej Hładki – Koźla 2019-10-04/05

ogłuchliśmy od słów o miłości krzyczanych ze złości
ślepotą na nagą prawdę proszących o kromkę czasu
który dzielimy ze sztuczną inteligencją gdy nasza rdzewieje
zanika nie używana w kolejce do hibernacji

z otchłani grzechu przypudrowanej totalnym luzem
głośno wołam – nie za głośno
bo co inni powiedzą
kiedy zaczną pytać: do kogo i o co proszę?
czy przyznam się że oczy podnoszę do Ciebie Boże?
w świecie w którym uczyliśmy się
sami siebie zbawiać, pomagać
licząc na swoje a nie Twoje siły
o człowieku wierzącym w człowieka, który nie wierzy sobie

Człowieku wierzący w człowieka, któryś jest Człowiekiem i Bogiem
w jednej Osobie
powiedz sam o sobie przez ludzi zakochanych w Tobie
powiedz – Słowo jest w Tobie – w Osobie
jak przejąć się Słowem, dotrzymać słowa
by nie zbierać strzępów jak pierza na wietrze?
prażąc się w jesiennym słońcu
nie w piekielnym skwarze
naucz nas odróżniać wartość słów podarowanych
od miraży rozleniwionych marzeń


ks. Andrzej Hładki – Koźla 2019-09-28

skarbie mój lśniący szczerozłotą tęsknotą
za sercem bogatym miłością
zawstydzona jesteś nachalnością pytań
o wrażenie z niewrażliwych wyroków
które otaczają cię wokół
skarbie mój ukryty przed ciekawością
znawców spraw nie swoich
ty wiesz jak samotność boli pośród myśli
słów potoku
nie bój się tych co zabijają ciało
co depczą nadzieję skrywaną
bo duszy zabić nie mogą miłością stałą
skarbie mój nie do przecenienia
w kantorze transakcji walutą zardzewiałą
opodatkowana przez rzeczoznawców
od rzeczy
nie od osób
bądź przy mnie cenną – podarowaną
bądź blisko – nie rozpoznaną
bo przecież kochaną
nigdy dość przeszacowaną
tak otulona troską o dziś
bo jutra jeszcze nie ma
a wczoraj zapomniało się dzień wcześniej o mało
pomilczałem, zapytałem sam siebie
czy wystarczająco ozłociłem ciebie
miłością co nie jest przezornością
ale normalnością dzień w dzień
gdzie serce Twoje tam serce moje
wykarczowane liście złych myśli
cierniem rzucane na palcach skradającej się zawiści
o lepsze miejsca
pochwały próżne jak puste cysterny Malkiasza
dobrze że jeszcze chwilą podarowaną zarządzać mogę
skarbie ty mój – uczę się być twój


ks. Andrzej Hładki – Koźla 2019-09-20/21

Frasobliwy Jezus cieszący się życiem
Życiem będący dla istniejących – żyjących – umierających
nie tylko przyglądać się trzeba
stawiając diagnozę zepsucia
jak amputować od nadziei trwogę
lecz bierze dłuto krzyża i skrobie
w duszy stwardniałej na kamień
by usłyszała stukanie ciche
wodospadem łaski tłukącej po bruku
na który wyrzucono proszących o miłość
stuku – puku
otwórz zamknięty w swoim królestwie – bagienku
człowieku bojący się o procenty
którymi przehandlowałeś o Niebie pamięć
otwórz się – przejrzyj póki tobie bije dzwon
ludziom głosi on to co było w Kanie
w Nazarecie i pod drzwiami mądrych i głupich panien
niech Uczta, która na ciebie czeka
żeś się wydobyć dał z bagna małości płotek
mających iluzję suma
niech ta uczta
nie wystygnie – chociaż serce już wygląda biednie
Frasobliwy Jezus jest w tobie
daj się porwać w ramiona
kochanej Osobie

ks. Andrzej Hładki – Koźla 2019-09-11

obrażeni na życie z pochmurnym wzrokiem
pytają się smutni wyrobnicy o radość innych za każdym krokiem
drażniąca jasność pogodnych oczu
smuci tym bardziej, że nie widać radości
u tych, którzy myślą o szczęśliwej przyszłości
humanizm skażony goryczą materializmu
wypala z człowieka człowieka
wbrew zapewnieniom kreuje NAD człowieka
przegońmy te tabuny myśli pesymizmu
odkryć możesz światło podarowane na drodze
Drogą idąc z Życiem przez życie ucząc siebie i innych
mądrego optymizmu, który nie zachwyca się sobą
miłości z człowieka nie zabiera
na kwiaty, drzewa, zwierzaki
ale wie kto jest kto, kto jest taki
jak nocne mary i poranne krople łez rosy
poznaj siebie odkrywco w nieznanym
co badając gwiazdy odbijające światło księżyce
oślepł na duchowe iskry Ognia
przestał smakować błogosławieństw smaki

uśmiechnij się do dnia, byś nie płakał nocami
uśmiechnij się do życia, to śmierć nie będzie smutna


ks. Andrzej Hładki – Koźla 2019-09-07

trzy, dwa, jeden, start!
poszły konie po betonie
dudniąc głucho w południe
na północ od skromności
we wschodnim azymucie próżności
lansującej się w zachodniej modzie
kiczu pudrowanego alergiczną zawziętością

tylko kwiaty w słońcu się mienią
dla skąpanych
po uszy zakochanych
w powietrzu splecionych
co pływać chcą razem
poznając oddalające na horyzoncie
przyziemne myśli – co myśli o innych ciepło
przygarnia każdą chwilę codzienną
tym westchnieniem uśmiechu zapisanego
u brzegu
przyglądamy się sobie ostrożnie
delikatnie z tęsknotą za zorzą
północną nad ranem
budzisz mnie dobrocią
mówisz dzień dobry
bo taki jest gdy przyjmę
od Boga człowieka
gdy radość jest i trwoga

na 22 Niedzielę zwykłą - Rok C
ks. Andrzej Hładki – Koźla 2019-08-31

22 TYDZIEŃ ZWYKŁY, ROK C

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ Mt 11, 29ab
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.
Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie,
bo jestem cichy i pokornego serca.
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA Łk 14, 1. 7-14
Kto się wywyższa, będzie poniżony,
a kto się uniża, będzie wywyższony

+ Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. Potem opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie pierwsze miejsca wybierali. Tak mówił do nich:
«Jeśli cię ktoś zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by przypadkiem ktoś znamienitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: „Ustąp temu miejsca”, a wtedy musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce.
Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. A gdy przyjdzie ten, który cię zaprosił, powie ci: „Przyjacielu, przesiądź się wyżej”. I spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony».
Do tego zaś, który Go zaprosił, mówił także: «Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych».

Oto słowo Pańskie.

ISTOTA POKORY
„Kościół Boży, który jest ciałem Chrystusa, wykazuje tak wieloraką różnorodność w swej zwartej budowie, że na jego jedyne piękno składają się czynniki sobie nierówne. Każdy rodzaj ludzki, każdy stopień powinności, wszelka miara uczynków, wszelka jakość cnót przyczynia się do nierozdzielnego związku i jednolitego piękna. Czego nie brakowało części, nie brakuje i całości. Tak wielki pokój i tak wielka zgoda tam panuje, że z konieczności należy do wszystkich to, co należy do poszczególnych członków. Jasno widać, że istnieje jakaś cnota, która działa jako siła łącząca, dzięki której wieloraka jedność świętych i ich piękna różnorodność łączą się ze sobą w harmonijne przymierze. Tą zaś cnotą jest prawdziwa pokora, która zawsze daje się rozpoznać, obojętnie wśród jakich stopni zasług się ukazuje. W spełnieniu różnych obowiązków, w słodyczy łagodności, w wyborze dobrowolnego ubóstwa może zachodzić duża rozpiętość; jeden człowiek góruje nad drugim lub mu ustępuje, jeśli chodzi o wierność swemu ideałowi. W prawdziwej zaś pokorze nic nie podlega podziałowi, wszystko jest scalone; dlatego jednoczy ona wszystkich, którzy w niej uczestniczą, ponieważ sama nie dopuszcza nierówności. Istota tej cnoty polega więc na uznawaniu łaski Bożej, którą całkowicie się odrzuca, jeśli się jej całkowicie nie przyjmuje.”

PSEUDO–PROSPER Z AKWITANII. Łaciński anonimowy List do Demetriady o prawdziwej pokorze łączono z wieloma imionami, najczęściej jednak z wy bitnym teologiem augustyńskim, kronikarzem i sekretarzem Leona Wielkiego, św. Prosperem z Akwitanii ( ok. 455).

[zob. ks. Marek Starowieyski. „Karmię was tym, czym sam żyję. Ojcowie Kościoła komentują niedzielne czytania biblijne rok C”. Wydawnictwo WAM 2015. s. 460]

(grafika/foto)
autor: A.H.
całość opracował ks. Andrzej Hładki
#ShotOnNokia #krzyz #wiara #slonce #kwiaty #woda 

po znajomości przysiadł staruszek czas
na progu domu wiecznej radości
i dyskutuje ze smutkiem o pogubionych ludziach w codzienności
aż na ten raz
nadchodzi Pani Śmierć śmiertelnie poważna
ucina wszelkie dyskusje
bo ma ku temu możliwości
lecz w sam raz na to pojawia się
młodzieniaszek około stu letni
którego dręczy posucha
nie ma z kim śmiać się od ucha do ucha
bo mu Pani płoszy wszystkie śpiewki
wieczorem i nocą nucone przez mewki
przez jak długi czas musimy samotnie
usychać i wyzywać czas – stracony bezpowrotnie
przed laty?
pomnożyć można grosze, talenty, skarby
ale czasu poprawy ubywa na stosie
ofiary, którą z siebie składamy czasami
Pierwszy i Ostatni przyłoży do nas swoje boskie miary

na 21 Niedzielę zwykłą - Rok C
Koźla, 2019.08.25, ks. Andrzej Hładki

21 TYDZIEŃ ZWYKŁY, ROK C

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ J 14, 6
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.
Ja jestem drogą i prawdą, i życiem.
Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej
jak tylko przeze Mnie.
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA Łk 13, 22-30
Królestwo Boże dostępne dla wszystkich narodów

+ Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus przemierzał miasta i wsie, nauczając i odbywając swą podróż do Jerozolimy.
Raz ktoś Go zapytał: «Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?»
On rzekł do nich: «Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie zdołają. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas, stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: „Panie, otwórz nam!”, lecz On wam odpowie: „Nie wiem, skąd jesteście”. Wtedy zaczniecie mówić: „Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś”.
Lecz On rzecze: „Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy, którzy dopuszczacie się niesprawiedliwości!” Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym.
Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi».

Oto słowo Pańskie.

PLEWY I ZIARNO
„Powiem krótko, nie będę marudził: uznajcie gościn ność, przez którą dochodzi się do Boga. Przyjmujesz gościa, którego i ty jesteś towarzyszem na drodze, bo wszyscy jesteśmy gośćmi. Ten jest chrześcijaninem, kto uznaje, że jest w swym domu i w swej ojczyźnie wędrowcem. Nasza bowiem ojczyzna jest w niebiesiech – tam już nie będziemy gośćmi. Tu, w swoim domu, każdy jest tylko gościem. Jeśli nie jest gościem, to niech stąd nie odchodzi; jeśli jednak odejdzie, to znaczy, że jest gościem. Niech nikt się nie okłamuje: jest gościem, czy chce, czy nie chce. Jest gościem... Jeśli jednak wszyscy odejdziemy, czyńmy to, co nie przemija, abyśmy, gdy przyjdziemy tam, skąd już nigdy nie odejdziemy, odnaleźli nasze dobre czyny. Tam Chrystus jest stróżem. Czemu więc się lękasz, że stracisz to, co dałeś?”

AUGUSTYN, ŚW. (354–430). Pisarz łaciński. Doktor Kościoła. Największy teolog starożytności chrześcijańskich. Pochodził z Afryki, otrzymał wykształcenie retoryczne. Po burzliwej młodości nawrócił się w Mediolanie pod wpływem św. Ambrożego – opis wydarzenia znajdziemy w jego autobiografii, w Wyznaniach. Powrócił do Afryki, gdzie został biskupem w Hipponie i stał się przywódcą episkopatu afrykańskiego. Napisał bardzo wiele dzieł. Odegrał ważną rolę w formowaniu teologii Trójcy św., łaski, sakramentów, teologii historii, egzegezy. Jego mowy uderzają pięknem i prostotą. Wywarł i wywiera dotąd wielki wpływ na myśl europejską.

[zob. ks. Marek Starowieyski. „Karmię was tym, czym sam żyję. Ojcowie Kościoła komentują niedzielne czytania biblijne rok C”. Wydawnictwo WAM 2015. s. 450]

(grafika/foto)
autor: geralt
całość opracował ks. Andrzej Hładki

śmieją się dzieci cieszące
każdą okruszyną miłości pod słońcem
szydzą starcy niepełnoletni
każdy powód do narzekania jest dla nich odpowiedni
jedności szukają
tylko dla oka widocznej uparcie
lecz siejąc wiatr zbierają burzę
zakochani w sobie powiększają rozdarcie

usiądź nad przepaścią upadków
zobaczysz drugi brzeg
bezkres Miłosierdzia Bożego
na który wybrać się musimy wnet

pozbierane kamyczki z ogródka
ganiają kaczki zwinnie skacząc po wodzie
dorzucić jeszcze można kilka w rozmowie
lecz tak mądre by końcem była radość
ubrana w dobre słowa
dość złości przy płytkich oddechach
i jeszcze płytszych podżeganych emocjach

ogień rzucony na ziemię
spalić ma trawę głupoty
zapalić entuzjazm
nie zgasić cnoty

na 20 Niedzielę zwykłą w ciągu roku – Rok C
ks. Andrzej Hładki – Koźla 2019-08-17

 

 20 TYDZIEŃ ZWYKŁY, ROK C

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ Por. J 10, 27
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.
Moje owce słuchają mego głosu,
Ja znam je, a one idą za Mną.
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA Łk 12, 49-53
Wymagania służby Bożej

+ Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę, ażeby już zapłonął. Chrzest mam przyjąć, i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie.
Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie podzielonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej».

Oto słowo Pańskie.

OGIEŃ DUCHOWY I ŁZY
„Dwa błędy: opieszałość, a z nią i zazdrość, powinniśmy pilnie wykorzeniać z naszego umysłu, a ten, kto przeciwko nim chce walczyć, powinien być żywszy od ognia. Dlatego też Chrystus powiedział: „Przyszedłem ogień rzucić na ziemię, a czegóż chcę jak nie tego, aby był zapalon?” (Łk 12, 49). Dlatego też i Duch Święty w ogniu się pokazuje.
Ale my staliśmy się zimniejszymi od popiołu i nieczulszymi od umarłych, chociaż widzimy Pawła unoszącego się nad niebiosa i nad niebiosa niebios, a zwyciężającego i pokonującego wszystko gwałtowniej od wszelkiego ognia: rzeczy nadziemskie i ziemskie, teraźniejsze i przyszłe, istniejące i nieistniejące. Jeśli ten przykład przekracza twoje pojęcie, to taka wymówka najlepiej podkreśla gnuśność. Cóż bowiem miał Paweł więcej od ciebie, że twierdzisz, jakobyś nie mógł go naśladować? Ale abyśmy się nie spierali, to pominąwszy Pawła, zastanówmy się nad pierwszymi wiernymi, którzy porzuciwszy pieniądze, posiadłości, starania i wszelkie zajęcia ziemskie całkiem się Bogu poświęcili, trawiąc dnie i noce na słuchaniu słowa Bożego. Ten bowiem ogień duchowy nie dozwala mieć żadnej żądzy rzeczy ziemskich i do innej miłości nas nawraca. Dlatego też ten, kto te rzeczy miłuje, choćby wszystko przyszło porzucić, naigrywa się z rozkoszy i sławy i nawet samo życie poświęca; a wszystko to czyni z wielką łatwością. Ciepło tego ognia, jeśli przenika duszę, usuwa wszelką gnuśność i tego, którego ogarnia, czyni lżejszym od piórka: taki gardzi rzeczami zmysłowymi i pozostaje w ciągłej skrusze, wylewa zdroje łez i stąd czerpie wielką rozkosz. Nic bowiem tak z Bogiem nie łączy i jednoczy jak takie łzy. Taki człowiek, choćby mieszkał pośrodku miasta, żyje jakby na pustyni, w górach czy jaskiniach; nie zważa na rzeczy teraźniejsze i nie przestaje przelewać łez, a wylewa je za siebie i za grzechy innych. Dlatego też tacy ludzie są przed innymi błogosławieni: „Błogosławieni, którzy płaczą” (Mt 5, 4). A dlaczego Paweł mówi: „Weselcie się zawsze w Panu” (Flp 4, 4)? Rozumie tu radość z tych łez pochodzącą. Jak bowiem radość świata połączona jest ze smutkiem, tak łzy dla Pana wylane wzniecają radość nieprzebraną i nieustającą. I dlatego jawnogrzesznica stała się sławniejszą od dziewic, gdy ją ten ogień ogarnął. Przeniknięta ogniem skruchy, rozgorzała miłością ku Chrystusowi, rozpuściła włosy, nogi Jego skąpała łzami, osuszyła je własnymi włosami i wylała olejek. A to wszystko działo się jawnie. Co natomiast działo się w jej sercu, było o wiele od tego gorętsze, ale widział to jedynie Bóg. Dlatego też każdy, kto to słyszy, raduje się z nią, cieszy się z jej dobrych czynów i uwalnia ją od wszelkiej winy...”

JAN CHRYZOSTOM [ZŁOTOUSTY], ŚW. (ok. 350–407). Pisarz grecki. Doktor Kościoła. Był największym mówcą Wschodu chrześcijańskiego, stąd jego przydomek „Złotousty”. Otrzymał doskonałe wykształcenie retoryczne u poganina Libaniosa, następnie, po pobycie na pustyni, został kapłanem i kaznodzieją w Antiochii, gdzie zdobył sławę świetnego mówcy. Wiele mów to komentarze do ksiąg ST i NT (listy Pawłowe). Tam powstał dialog O kapłaństwie. Dzięki sławie mówcy został powołany na arcybiskupa Konstantynopola, gdzie naraziwszy się dworowi cesarskiemu, został skazany na wygnanie. Przepędzany z miejsca na miejsce, chory, umarł z wycieńczenia ze słowami „Bogu za wszystko dzięki”.

[zob. ks. Marek Starowieyski. „Karmię was tym, czym sam żyję. Ojcowie Kościoła komentują niedzielne czytania biblijne rok C”. Wydawnictwo WAM 2015. s. 439n]

(grafika/foto)
autor: Myriams-Fotos
całość opracował ks. Andrzej Hładki

kolorami czeszącymi stopnie
którymi wspina się i skłania
odrobina nieba w pejzażu słońca
namaluję Cię taką jaką widzę
gdy jesteś
budząca dobre myśli
wspierająca zamiary by spełnić je
tak do końca w ostatnim blasku
niepokojąca w uśmiechu
do tańca się rwąca z wiatrem
zamiatasz dookoła piruetem
pragnień wołająca
o ciszę szeptem
pytająca po co są łzy
wyciśnięte
wiatrem w oczy
chmurą w myśli
piaskiem czasu w duszę
jesteś jednak – wytrwała do końca

Ks. A.H. 2019-08-09 Koźla

 

 

© Kartka z liturgii. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Odwiedza nas 33 gości oraz 0 użytkowników.