Rozważania

Rozważania

wszystko posprzątane?
czy głowa – zaprzątnięta tym
co jeszcze niesprzątnięte?
jak może uwierać czasem czas uciekający
którego mało na sprzątanie
zakupów lista długa
tak – tym razem się uda
przygotować to co trzeba przegotować
upiecze się nam to co upiec mogło
wyleje się tyle mleka
że już pozamiatane

jeszcze poślij męża po słomę z siankiem
odwrotnie – siana sporo wydane
słoma na dnie zostanie
dziecko szafę polubiło - poukładane
co się teraz stanie
czy na spowiedź czasu zostanie?
świętować chcę z tobą
tylko poprowadź nas za Dzieciątkiem – Osobą
by odkrywcze były rozmowy, śpiewy, śmiechy
tak szczerze, serdecznie, dając sobie wytchnienie –
spokojne oddechy
pachnącym śpiewem okraszonych chlebem
bo już nadchodzą do domu

posłuchał zakochany młodzieniec duchem
co Pan mu naszeptał śpiąc nad uchem
do serca przejętego kobietą delikatną jak tęsknotą
posprzątane już mieszkanie
zakupy porobione
a co z tobą
czyste już jest serce twoje?

na 4 Niedzielę Adwentu - Rok A
ks. Andrzej Hładki – Koźla 2019-12-21

4 NIEDZIELA ADWENTU, ROK A

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ Mt 1, 23
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.
Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna,
któremu nadadzą imię Emmanuel,
to znaczy Bóg z nami.
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA Mt 1, 18-24
Jezus urodzi się z Maryi
zaślubionej Józefowi, potomkowi Dawida

+ Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak.
Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie.
Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów».
A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: «Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy Bóg z nami».
Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie.

Oto słowo Pańskie.


SŁOWO STAŁO SIĘ CIAŁEM
„(…) przyjął ciało śmiertelne, aby ono, złączone ze Słowem, które jest ponad wszystko, mogło za wszystkich ulec śmierci, a przez to zamieszkanie Słowa w ciele, ono z kolei stało się niezniszczalne, a w człowieku ustało skażenie dzięki zmartwychwstaniu. Jako żertwę i ofiarę bez skazy sam przyjął na siebie ciało, aby je wydać na śmierć za wszystkich, a składając siebie w ofierze za innych, zniszczył śmierć panującą nad wszystkimi. Słowo Boże było wyższe ponad wszystkich, a ołtarz swojego ciała i ludzkie członki złożyło jako ofiarę za wszystkich i tak wypełniło dług należny śmierci. Nieskażony Syn Boży, złączony ze wszystkimi przez podobieństwa, mógł wszystkich odziać w nieskazitelność przez obietnicę zmartwychwstania. I dlatego nie ma już zupełnie miejsca dla śmierci pośród ludzi dzięki Słowu, które wśród nich zamieszkało w ludzkim ciele.”

Atanazy, św. (+ 372). Pisarz grecki. Biskup aleksandryjski. Całe życie spędził na walce o ortodoksję przeciw arianizmowi, za co był pięciokrotnie zsyłany na wygnanie. Autor licznych traktatów teologicznych oraz Żywotu św. Antoniego, który cieszył się ogromnym powodzeniem w świecie chrześcijańskim.

[zob. ks. Marek Starowieyski. „Karmię was tym, czym sam żyję. Ojcowie Kościoła komentują niedzielne czytania biblijne rok A”. Wydawnictwo WAM 2013. s. 63]

(grafika/foto)
autor: własne - 21.12.2019 z Wilkanowa

na pustyni życia zapełnionej piaskiem
słów licznych bez pokrycia
zasypują nas wiadomości o okazji
tak bliskiej, ważnej, proszącej o odkrycie
zamieramy bez wody co syci o świcie
kilka kropel wyciskam – łez
co posłużą dla poprawy samopoczucia – rytualnego obmycia
nie zaleje nas potop łez grzesznika
nie porwie wicher Ducha
chodzić nauczyliśmy się przykurczeni
pochyleni tulący się do ziemi
wyprostuj mnie Twym Słowem – Bogiem
wyprostuj przed nadchodzącym w sercu chłodem

poprawiamy swoje posłanie
uważamy na wygodne wstanie – nie za szybkie
wolne także niech będzie siadanie – na laurowym dywanie
poprawione poprawnie z odpowiednim zaangażowaniem
wyważone odważnikiem sprawiedliwości, probierzem przyzwoitości
ułożeni w układanej talii kart rozdanych pod stołem
pilnujemy się by było zdrowe – eko nie tylko świadome
bez mięsa – co najwyżej w słowach
w duchu nowo-psycho-filozoficznych religii humanizmu bez człowieka
trzymać na dystans chcemy się od Boga - Człowieka
zamykamy oczy na cierpienie i śmierć – bo to uraża poczucie smaku
w życiu niesmacznym solonym nijakością
pozbawionym treści
zaś pełnym soczystych złośliwością doprawionych żartów

Radości przemieniająca wnętrza – bo pełna
daj mi cenić sekundę w Twojej bliskości
niż śmiać się cudzym kosztem w pustej bezkresności

ks. Andrzej Hładki – Zielona Góra 2019-12-11

naczekała się w poczekalni życzeń
nasłuchała się instrukcji dobrych przykładów
jaką ma być pobożną od bezbożnie obmawiających
dopowiadających słowa do milczenia rozważań
wciąż brak oczekujących
by Słowo zakiełkowało w sercu gotowym
do ostatecznego spotkania
przerzucamy się plewami chwastów młóconych
cepem rozdwojonego języka
w hałasie półsłówek nadinterpretacji
umyka nam jak gra muzyka
radosnych cherubów w serafickich zespołach
piękna jesteś ciszą i wypatrywaniem kiedy wołam
z otchłani grzechu – ze strachu konam
bądź przy mnie chociaż ja nie jestem sam przy sobie
rozpędzony w wierze, goniony w pragnienia pożodze
bądź błogosławiona błogosławieństwem
dla odrzuconych, ośmieszanych, poniżonych

kobieta staje się odpocznieniem
gdy w niej serce jest kochaniem
otulonym cierpliwym czekaniem
na pocałunek, przytulenie, na obdarowanie
czasem liczonym latami bliskości
a nie sekundowym muskaniem

piękno ważone na wadze miłości
czystsze jest niż niedoważone piękności
nosząc <<skarb w naczyniach glinianych>>
dbamy o formę akcentując treści


ks. Andrzej Hładki – Zielona Góra 2019-12-04

 

spakowani
na walizkach wrażeń
gotowi do przeprowadzki
z majdanem zdarzeń
myślimy o wycieczce
gdy myśleć trzeba o ucieczce
od grzechu samowoli
od próżności i uśmiechów nieszczerości
podnoszą się ponad miarę
unoszą goryczy czarę
smakujący soli lecz niedosoleni
pokropieni wodą lecz nie zanurzeni
zapaleni ogniem obojętnością zgaszeni
namaszczeni olejem – o czym dawno zapomnieli
liczą innym zdrowie, urodę i pieniądze
doliczają błogosławieństwa, piękno i wsparcie nieustające
cieszą się z cudzego upadku
nazbierali grzechów do potępienia dostatku
czemu uszy zatykasz na śpiew ptaków
co nie orzą ani żną a cieszą się chwilą
kwiatki noszą kwiatki
ubrane uśmiechem co powie
jak być blisko przy Tobie
przygotowując się do ewakuacji z tego świata
nie tragizując – uważnie słuchając
z namysłem ceniąc słowo – odpowiadając
by zagospodarować przestrzeń
innym jej nie zmniejszając
<<gdzie nas Bóg posiał
tam mamy kwitnąć>>
spakowani


ks. Andrzej Hładki – Zielona Góra 2019-12-04

systematycznie pytani – zasypani argumentami
stawiając przed radą nieporadnie
pochylone odpowiedzi – ku ziemi
podnoszeni nadzieją
przyziemieni niekochaniem
zapada wyrok
jak zmrok gasnącej ufności
że ceni się chodzące dobro?
dostrzega miłość?
coraz większe braki
przyzwoitości
postępowi hamulcowi
trzymają w ryzach święte pragnienia
nawet nieświęte i mało bierne
licytujemy się cierpieniem
niepewnej przyszłości
w teraźniejszości cierpieć nie umiemy
obciążamy innych naszymi ciężarami
ale jeden drugiego nie wspieramy
zasłaniając się krzyżami jak tarczami
niech będzie kluczem do bramy
gdy cicho, wołając z jękiem,
samotnie, wśród tłumu
skonamy
już się nie wykręcę od kary
już teraz potrzebuję krzyża chwały
który ratuje z odmętów
codziennych rozterek i zamętów
po co się tłuczemy niedopowiedzeniami?
gdy na wyciągnięcie ręki
dotykani jesteśmy ODPOWIEDZIĄ

ks. Andrzej Hładki – Zielona Góra 2019-11-20

w skwarze myśli o gwarze czekających
popychając się w niespokojnej kolejce na sąd
dopytuję się o co pytają?
czy wielu odrzuconych?
czy mocno na egzaminie z miłości przesiewają?
układam swoją obronę
patrząc by święty patron z chrztu podrzucił ściągę
może anioł przyniesie pytania
klucz do egzaminu
tego ostatecznego oczyszczenia
jak wiele plew było w moich słowach
jak wiele odpowiedzi zachwaszczonych
jak dużo uśmieszków i lekkiego ducha
wtedy gdy potrzebna była skrucha
daj Matko wsparcia Twoją dłoń
weź mnie poprowadź póki nie zapadłem się w głąb
bo przez świętą - codzienną wytrwałość
ocalimy życie nasze
i to w latach liczone
i to ponad czasem – nieskończone
modląc się żarliwie
„gdzie miłość wzajemna jest i dobroć
tam znajdziesz Boga żywego”
owocujmy miłością i życzliwość bez fanfaronady darujmy
bo gdzie złość wzajemna jest i podłość
tam znajdziesz diabła samego


ks. Andrzej Hładki – Koźla 2019-11-13

umierać jest trudno gdy życie zachwyca
jeszcze trudniej żyć gdy śmierć o spotkanie się pyta
jestem dziś w szeregu idących z nadzieją
że życie odwróci się frontem do śmierci
porwie śpiących rycerzy do walki z wrogami
narodu dumnego smaganego razami historii
wrogiem jest próżność
zbytnia buta depcząca butem
kwiaty polskie
wrogiem jest prywata dzieląca nie tylko swoje
postawem sukna jawnie i skrycie krojonego
na szatę nagiego króla
błazna od niejednego mądrzejszego
zdobionego w odbiciu w lustrze
podróbkami ustrojonego
wrogiem jest ignorancja karmiona propagandą
dwóch łotrów – nazistowskiego i komunistycznego
pomiędzy których kamienie rzucone na szaniec
obrony czci Boga, Honoru, Ojczyzny
są rzucane jak kaczki na wodzie
- dla zabawy i uciechy tanio kupionej gawiedzi
nadzieją jest serce matki tulące
niespokojne głowy gorące
w dłoni i sercu różaniec dzierżącej
dobrych słów i przykładnych czynów
pełnych myśli o tej Częstochowskiej i Rokitniańskiej
dobrze – cierpliwie słuchającej
naród, który zapomina swoją historię
nie wie jak się nazywa
można go wystawić na licytację
która od trzydziestu srebrników się zaczyna
pamięć nie jest rozdrapywaniem rany
jest czuwaniem by nie wpaść do tej samej
głuchej i ciemnej bez wartości grobowej jamy
grzebiącej ideały i pragnienia
szeptane wiekami w ufnych pacierzach
by nie trzeba było znów kosy i lemieszy
przekuwać na orężne tarany
czuwaj Maryjo nad nami
gdy my źle i dobrze się mamy

ks. Andrzej Hładki – Koźla 2019-11-11

zawody do których szykują się zawzięcie
te myśli bijące się z myślami nieugięcie
by szykany codziennych spacerów na linie
cienkiej, tak łatwej do przegięcia chwilą
co w lot łapie nieuchwytne wyrazy
zniecierpliwioną miną
na potrzask zatrzaśniętych we własnym zdaniu
nawet nie złożonym
nie poetycko wygładzonym
lecz tak własnym jak prawa do spadku
tego czym jest przebiegłość pytających o wieczność
szykujących się na bez obecność
tak skołowani pytaniami o więzi ponad codzienne
że nie słuchamy kroków tych co odeszli
bez odpowiedzi
czy warto kochać tylko siebie w innych
czy kochać usilniej byśmy byli uszczęśliwieni
pytającym spojrzeniem odpowiadasz
podpowiadasz milczeniu słów brakujących
o wiecznym zbawieniu
licz czas bez miłości – to wodospad samotności
licz czas w miłości – to pocałunek trwający obecności
licz łzy co wstyd duszą dla przyzwoitości
licz łzy co wstydzić się już nie muszą szczerości
policzone są dni nasze piaskiem kurzu zmagań
łzami dudniącymi po opoce serca
tak ważą się losy na wadze rekomendacji
do życia w lekkości piórka – wolnego od złudzeń
lub kamieni rzucanych sobie, tobie w uporze
potrzeba wzajemności – chociaż okruchów ufności
że dni mamy więcej niż liczą kalendarze
bo głowa namaszczona świętym olejem
obmyta wodą tętni istniejącą Trójcą – Osobą
wiem, że żyję, upadam, powstaję
wierzę w ciała zmartwychwstanie


ks. Andrzej Hładki – Koźla 2019-11-09

chmury zapłakały łzą?
czy niebo zatęskniło za tobą?
twoi bliscy przychodzą i biorą – zapomnieli,
że potrzebujesz
odrobiny nieba w ramionach.

proszę odpocznij
w cieniu tylko jednego Dobrego;
i chociaż w swej małości
lubimy oskarżać o zło Boga,
a Złego wyrozumiale tłumaczyć –
licząc na „lepsze – gorsze”
traktowanie
to mimo, że zapadasz się
w złość
odpocznij i nabierz wiatru
Ducha
w żagle pragnień

nie szukaj zła
w Bogu
w Kościele
w ludziach
zło cię samo znajdzie
jeśli nie pozwolisz się
odnaleźć Świętemu...

ty dokonujesz wyboru
na wieczność
na co dzień

nie oskarżaj
nieba
jeśli się tam nie wybierasz

jeszcze możesz
żyć
jak trzeba
wdzięczny
za kawałek chleba
za serce – nawet w rozterce
za życie – potrafi zaskoczyć ciszą i uciszyć z krzykiem
za człowieka – mówiącego jak człowiek ludzkim językiem

pamiętaj – wieczność czeka

ks. Andrzej Hładki

biuro turystyczne do egzotycznych wymiarów
oblegane jest pytaniami o abonament
pośród szklanych domów
błąkają się bezdomni żebrzący o talent
do spędzenia czasu razem w domu
w którym jest jak w domu
stoją i czekają na dłoń przypominającą
co przytuli na stałe o pochodzenie nie pytając

stłuczeni na kwaśne jabłko przez niesamobije
pytać nie wypada „za co”?
bo grzechów znalazło by się jak owoców całą tacą
niesionych ponad głową co zadziera nosa
wyżej niż… dziób albatrosa
potłuczonych, niepozbieranych w sobie
przytulisz – gromadzisz we wnętrzu
w Tobie prostotą złożoną od żłobu
nic w miłości nie zmieniasz, bez pudrowania
do przysłowiowej deski – do grobu
budujesz nas sobą – Kościół jest domem
przystanią dla zgłodniałych miłości, ale i chleba
gospodą, w której każdy się zmieści
- dasz się nakarmić, czy wyć będziesz z głodu?

ks. Andrzej Hładki – Koźla 2019-10-23